Warszawa- Cultura- Düsseldorf
Miłość do Warszawy może mieć różne oblicza. Można o niej pisać piosenki, układać wiersze czy malować obrazy. Są też zupełnie skrajne sposoby. Ale opiszę to Państwu po kolei.
W Düsseldorfie nad Renem odbywa się co roku impreza o nazwie Dzień Europejski. W eksponowanym miejscu tego miasta- przed Ratuszem- ustawiają się stoiska reprezentujące dany kraj. Organizacja CULTURA Wspólnota Polskojęzyczna korzysta regularnie z okazji, by zasygnalizować naszą przynależność do kontynentu. W zależności od pogody jest lepsza lub gorsza frekwencja. A i pora dnia jest nie bez znaczenia. Rano zazwyczaj przewija się starsze pokolenia, wieczorem zaś młodsze. Stare Miasto przyciąga jak magnez miejscowych i turystów z całego świata. To jasne.
Jako Warszawianka wymarzyłam sobie sprowadzić w tym roku moją Warszawę do Düsseldorfu, przywieść choć kawałeczek, wystawić, zachęcić, pochwalić się wieżowcami, Chopinem, Nowym Swiatem.
I dobrze wymyśliłam, bo właśnie w tym samym czasie odbywa się tu wielki trzydniowy festiwal Jazz Rally i Europa zalewa Starówkę.
Biuro Promocji Miasta Warszawa wspierało mój zapał i udzieliło pomocy. Znalazły się materiały w języku niemieckim, kolorowe broszury i film. Pełnia szczęścia.
Pogoda zapowiadała się znakomicie. Z samego rana zwieźliśmy nasze skarby na stoisko, ułożyliśmy w równiutkie porcyjki. Wszystko bardzo estetycznie na białym stole z konwaliami w wazoniku. Towarzyszył nam artysta, Stanisław Szroborz, malując znane fragmenty Warszawy. Takiej atrakcji nie miał nikt z europejskich sąsiadów.
A i burmistrz miasta odwiedził nasze stoisko. Obejrzał, podziwiał, pochwalił.
I właściwie wszystko byłoby znakomicie, gdyby nie to, że globalne ocieplenie klimatu i anomalia z tym związane, zawitały tego majowego dnia nad Ren.
Z godziny na godzinę rosła temperatura. Ludzie mdleli z upału. W naszym namiocie wytworzył się mikroklimat. Spokojnie można by hodować pomarańcze albo inne roślinki tropikalne, smażyć jajecznicę na laptopie i kuć na blacie podkowy. Ratowaliśmy się wodą i nadrzędnym celem. Bo miłość do Warszawy ma różne oblicza. Nasza była szczególnie gorąca.
Hanna Zboinska |